Blogi użytkowników

Profile użytkowników

Blogowicze
 
» amonique (93) czytaj blog»
» eva45 (71) czytaj blog»
» Samotna Dusza (65) czytaj blog»
» pinkmause (64) czytaj blog»
» dorcik999 (56) czytaj blog»
» Emilia (55) czytaj blog»
» madzia (55) czytaj blog»
» Justyna (50) czytaj blog»
» Dobrodziejka (46) czytaj blog»
» biedroneczka (40) czytaj blog»
» Barbie1290 (26) czytaj blog»
» Majka (22) czytaj blog»
» agf (16) czytaj blog»
» Kizia Mizia (15) czytaj blog»
» AmbasadorkaStopBliznom (12) czytaj blog»
» kurs masaz tajski (11) czytaj blog»
» Paulla (10) czytaj blog»
» lale3ka (10) czytaj blog»
» swiatbielizny.pl (10) czytaj blog»
» sowa (9) czytaj blog»
» Seweryn (8) czytaj blog»
» Yoko-Ono (8) czytaj blog»
» bea (7) czytaj blog»
» annaszu (6) czytaj blog»
» Scarlett (6) czytaj blog»
» casablanca12 (5) czytaj blog»
» monisiaaa1 (5) czytaj blog»
» pastuszek444 (4) czytaj blog»
» Forward (4) czytaj blog»
» moniska53 (4) czytaj blog»
» Kazami (4) czytaj blog»
» ProteaPolska (4) czytaj blog»
» Kasiula (3) czytaj blog»
» e-Lady poleca (2) czytaj blog»
» Wodzirej (2) czytaj blog»
» zaraza (2) czytaj blog»
» zanetas (2) czytaj blog»
» edziawrobel12 (2) czytaj blog»
» nightwishka (2) czytaj blog»
» Redakcja (2) czytaj blog»
» ilona.sonta (2) czytaj blog»
» magdawrzosek (2) czytaj blog»
» Ksymena (2) czytaj blog»
» Helfy.pl (2) czytaj blog»
» BIOLANDER (2) czytaj blog»
» Caroline (2) czytaj blog»
» monika_blukacz (1) czytaj blog»
» Gabinet Kosmetyczny ''Arnika'' (1) czytaj blog»
» Killer_XXL (1) czytaj blog»
» DanceAddict (1) czytaj blog»
» medycznydladzieci.pl (1) czytaj blog»
» barbarka95 (1) czytaj blog»
» Ewa (1) czytaj blog»
» JoannB (1) czytaj blog»
» turit (1) czytaj blog»
» mon1k6 (1) czytaj blog»
» kolorowemarzenia.pl (1) czytaj blog»
» jocker07 (1) czytaj blog»
» mirabell (1) czytaj blog»
» Eugeniusz Nowak (1) czytaj blog»
Ostatnie komentarze do blogów
 
przez: Kaśka
dn.: 2011-08-10 08:43:26
pyszności, sama bym zjadła:)

przez: hellenka
dn.: 2011-08-05 14:19:49
Też myślę, że czasem trzeba sobie urozmaicić monotonny dzień w pracy:)

przez: Samotna Dusza
dn.: 2011-08-05 14:10:04
Nigdy nie myślałam o Mr Bigu w ten sposób. Tak jak jest jest dobrze.

przez: Ksymena
dn.: 2011-08-05 14:00:56
Wiesz, istnieją rozwody:) A nawiasem mówiąc - cóż, znudziła się żona...

przez: Samotna Dusza
dn.: 2011-08-05 13:17:35
Mr Big jest żonaty :) i chociażby dlatego wszsytko zostanie w świecie wirtualno - nierealnym:)))

przez: JoannB
dn.: 2011-08-05 12:56:45
To pewnie trzeba ja jakoś specjalnie przechowywać, chronić przed utratą właściwości?

przez: Grażka
dn.: 2011-08-05 12:55:40
Gratulacje! Tak trzymaj, a do jesieni będziesz miała idealną figurę:)

przez: Ksymena
dn.: 2011-08-05 12:48:07
Może nawet się zaprzyjaźnią i jeden u drugiego będzie świadkiem - tylko nie wiadomo czy Big u Was czy Twój narzeczony u Ciebie i Mr Biga, bo jeszcze trochę czasu zostało do ślubu ;)

przez: hellenka
dn.: 2011-08-05 12:34:59
Ten pomysł na imprezkę z Mr Bigiem brzmi ciekawie... Ale na Twoim miejscu bym się obawiała, że jak obie popije to coś chlapnie o Waszych flirtach i wtedy może być problem...

przez: JoannB
dn.: 2011-08-05 12:29:57
Bez obaw - na szczęście nie ma ludzi niezastąpionych...

przez: monikablukacz
dn.: 2011-08-05 11:30:18
Tak, to jest właśnie ozonoterapia. Problem z ozonem w postaci gazu jest taki, że trzeba używać kosztownych urzadzeń do jego wytworzenia, by uzuskać jakieś sensowne stężenie. Oczywiście transport w postaci gazowej jest raczej niemożliwy. Natomiast \"zamknięty\" w oliwce jest łatwiejszy do przechowywania, transportu i użycia.

przez: Ksymena
dn.: 2011-08-05 10:55:52
Ostatnio słyszałam o ozonoterapii, więc oliwka z ozonem to może być wariant tamtej metody leczniczej

przez: Diana
dn.: 2011-08-02 15:20:42
Nie chcą mieć w domu starej panny z humorami więc się starają, żeby ją ktoś wreszcie \"kupił\" ;)

przez: fanny
dn.: 2011-08-02 14:32:08
Zapewniam, że moja codzienność jest dziwniejsza...

przez: Lidka
dn.: 2011-08-02 14:19:08
Cudownego, gorącego urlopu - dobrze, że wyjeżdżasz, bo w Polsce pewnie nie będzie ładnej pogody...

przez: Gabrysia
dn.: 2011-08-02 14:11:39
Nie od dziś wiadomo, że cudzoziemcy biją na głowę Polaków - są bardziej szarmanccy i szanują kobiety, a nie tylko siedzą przed TV z piwem albo w necie...

przez: hellenka
dn.: 2011-08-02 13:54:29
Musieli tak funkcjonować, bo nie mieli innej możliwości - zresztą i dziś można nauczyć się czekać, choć to przykry stan...

przez: JoannB
dn.: 2011-08-02 13:42:07
Nie wiem czy to wielka różnica - i tak się rzadko widujecie...

przez: Kama43
dn.: 2011-08-02 13:26:40
Wiesz, zawsze to cudzoziemiec, w ich pojęciu \"lepszy gość\" niż - to i sie starają;)

przez: Majka
dn.: 2011-08-02 12:50:31
ja się przyłącze :)
Najnowsze blogi
 
Blog użytkownika: magdawrzosek
(dodano: 2011-08-09 15:54:28)

 

Dobra kuchnia w bawialni dla dzieci? To możliwe! Akademia Kreatywnego Rozwoju Tamika przygotowała ciekawą propozycję menu dla małych i dużych. 

 

Tamika to nowo otwarta kawiarnia zlokalizowana na pobliskiej Woli. W urządzonym w skandynawskim stylu wnętrzu kawiarni można się poczuć niczym Alicja w Krainie Czarów. Białe ściany i wpadające przez wysokie okna promienie słońca idealnie łagodzą ferie barw bijącą z kolorowych dywanów i kwiecistych kanap. Do rozłożenia się na nich przyciąga roznoszący się już przy wejściu zapach kawy. To propozycja dla tych, którzy chcą spędzić wspólnie czas z rodziną lub spotkać się z przyjaciółmi. W menu znajdziecie m.in talerze śniadaniowe, obfite sałaty, ciabatty, tortille, naleśniki z owocami i wegańskie pierogi. Po obiedzie nie oprzecie się szarlotce z lodami a tym bardziej kuszącej bezie kawowej. Właścicielka tego miejsca kładzie specjalny nacisk na tzw. ekologiczne i zdrowe jedzenie. Nie znajdziecie tu żywności modyfikowanej genetycznie czy faszerowanej ulepszaczami. Mięso jest tu najwyższej jakości a warzywa i owoce kupowane na targu. Ciasto domowe nie zawiera chemicznego i drażniącego żołądek dziecka proszku do pieczenia. Wszystkie potrawy są tak przygotowane, aby mógł wybrać coś dla siebie nawet największy alergik pokarmowy. Naje się tu zarówno wegetarianin, jak i zwolennik potraw mięsnych. Co najważniejsze ceny potraw z menu nie przekraczają 20 zł. Za soczysty burger z wołowiną, serem i grillowanymi warzywami zapłacicie tu 18 zł, sałatka z buraczkami i serem kozim w podobnej cenie. Dla maluchów naleśniki z owocami i czekoladą, pszenne tortille i sałatka owocowa. Poza ekologicznymi przysmakami dba się tu o zasady sprawiedliwego handlu, dlatego herbaty są spod znaku Fair Trade. Tamika przygotowana jest na przyjęcie matek z malutkimi dziećmi, dla których został zorganizowany specjalny kącik z przewijakiem i podgrzewaczem butelek. W każdej toalecie obowiązkowo podobny kącik dla malucha i ogólnodostępne kosmetyki do pielęgnacji a także jednorazowe pieluszki. Pomimo swojego metrażu Tamikę łatwo przegapić. Przysłonięta ciągiem pawilonów może być niewidoczna z ulicy. Warto jednak zajść dalej i sprawdzić jak urocze jest to miejsce.


Tamika zaprasza pon.- pt. 09:30-19:00 i w niedz. 10.00-16.00 przy ul. Wolskiej 44 w Warszawie
Tel:
535 644 990
email:
biuro@tamika.plwww.tamika.pl

 

 

 

 

                                                Tamikowe menu

 

 

 

Śniadania:

 

Jogurt naturalny/sojowy z sezonowymi owocami/ organicznym muesli i miodem

Talerz śniadaniowy : Bruschetta z pomidorami i bazylią, szynka parmeńska, ser brie

Talerz śniadaniowy: Bruschetta z pomidorami, twarożek, świeże ogórki, roszponka, sezam

Koktail na bazie jogurtu, muesli i wybranych owoców sezonowych

 

Zupy

 

Gazpacho,

Chłodnik,

Krem z białych warzyw z parmezanem / pomidorowy z fetą lub mozarellą

 

 

Bajgle:

 

Z twarożkiem, łososiem i koperkiem

Z pastą jajeczną,  pomidorami i szczypiorkiem

Z pastą z cieciorki, kaparami, czerwoną cebulką i kolendrą

 

Ciabatty

 

Pesto ( pasta z oliwek, mozarella, pomidory, pesto)

Kura ( mix sałat, grillowany kurczak, cukinia, sos pomidorowy)

 

 

Burgery

 

Z wołowiną, serem, sałatą, cebulą i grillowanymi warzywami

Z indykiem, sałatą, serem brie i żurawiną

Wege z soją, sałatą, prażoną cebulką i pomidorami

 

Pszenne Tortille:

(salsa pomidoro, guacamole, kwaśna śmietana)

 

Wege, z mozzarelą, sałatą, pesto z rucoli, pomidorami i kiełkami

Z kurczakiem, sałatą, serem pleśniowym, sosem pomidorowym, fasolą i kukurydzą

Z indykiem, sałatą, serem brie, żurawiną

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierogi z wody:

 

Pierogi ruskie

Pierogi z serem

Pierogi ze szpinakiem  i suszonymi pomidorami

Pierogi z kaszą gryczaną  i sosem sojowym

 

 

Naleśniki:

 

Ze szpinakiem

Z mozzarellą i pomidorami

Z serem i owocami

Z musem malinowym

Z jagodami

 

Sałaty:

 

Rucola, buraczki, ser kozi, czerwona cebula, balsamico, pestki dyni

Mix sałat cytrynowy kurczak, grzanki, oliwa, cytryna, koperek

Rucola, szynka parmeńska, granat, balsamico

Mix sałat, ogórek, pomidor, cebula, oliwki, feta, oliwki

 

 

Desery

 

Lody

Ciasta domowego wypieku

Sałatka z sezonowych owoców

komentarze (1)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-08-05 12:26:02)
Schudłam 5 kg :)) w ciągu miesiąca. Jest to chyba w miarę bezpieczne tempo odchudzania. Ja jestem z siebie bardzo zadowolona. Usłyszałam ostatnio, że widać. Jestem ciekawa co powiedzą znajomi jak mnie zobaczą za miesiąc.:))
Mr Big wrócił, więc o tyle jest lepiej. Przynajmniej można do kogoś sympatycznego się odezwać (nie licząc koleżanek z pracy ale to co innego). Mój Narzeczony poznał ostanio Mr Biga. Całkiem miłe spotkanie. Zastanawiamy się nad taką imprezą My, Mr Big i jeszcze jedna para naszych wspólnych znajomych. Ale to po powrocie z urlopu.
Znowu wszystkich zastępuję.  Ale ... za tydzien ja idę na urlop. Zobaczymy kto mnie wtedy zastąpi. Zobaczymy.
komentarze (8)   Oceń wpis

Blog użytkownika: monika_blukacz
(dodano: 2011-08-04 14:26:05)

Ozonowana oliwa z oliwek to naturalny preparat stosowany w różnego typu infekcjach, zakażeniach, trądziku, łojotokowym zapaleniu skóry a także do pielęgnacji bardzo suchej skóry.

Nasz produkt produkowany jest z greckiej oliwy z oliwek nasyconej czystym ozonem. Ten produkt jest wyjątkowy, ponieważ jest całkowicie nasycony dużym stężeniem ozonu produkowanego bezpośrednio z tlenu, a nie z powietrza atmosferycznego. Duże stężenie ozonu sprawia, że produkt ma postać żelu i maksymalną skuteczność.

Po nałożeniu na skórę ozon zawarty w oliwie stopniowo uwalnia się (poczujesz charakterystyczny zapach) i  wnika  w głąb skóry.

Zastosowanie:

- różnego typu zakażenia skóry- bakteryjne, grzybicze i wirusowe. Te szkodliwe drobnoustroje nie potrafią uodpornić się na działanie ozonu. Możesz nim leczyć: zakażenia od wrastających włosków po depilacji, trądzik, opryszczkę, grzybice paznokci, grzybice skóry, łojotokowe zapalenia skóry głowy, skaleczenia, zranienia. Ozonowaną oliwkę możesz stosować tak długo i tak często jak chcesz- nie występuje zjawisko nabywania odporności przez drobnoustroje na nią.

- jest doskonała do leczenia wyprysków i stanów zapalnych skóry z problemami: trądzikiem, lub zapaleniem łojotokowych. Przy zapaleniu łojotokowym skóry głowy, należy wetrzeć ją w skalp, potrzymać na głowie pół godziny. Następnie zmyć szamponem dwa razy aby dokładnie usunąć oliwkę. Ozon leczy skórę i powstrzymuje łojotok a oliwka pielęgnuje włosy! Stosując kurację ozonem nie musisz unikać słońca, tak jak przy retinoidach, czy innych środkach przeciwtrądzikowych.

- dzięki temu, że ozon pobudza przepływ krwi w naczyniach włosowatych (czasem miejsce po użyciu ozonu może się zaczerwienić), oliwka znacznie poprawia stan skóry suchej, popękanej, spierzchniętej, regeneruje skórę podrażnioną i zniszczoną, nawet takimi agresywnymi zabiegami jak radioterapia. Wygładza skórę i rozjaśnia przebarwienia.

- jest pomocna przy ukąszeniach, gojeniu oparzeń termicznych i słonecznych. Można ją stosować gdy skóra już wystygnie po oparzeniu i pojawi się bąbel. Rewelacyjnie i szybko goi bąble oparzeniowe, nie dopuszczając jednocześnie do ich zakażenia.

- jest doskonałym i bezpiecznym środkiem odkażającym po zabiegach kosmetycznych: depilacji, oczyszczaniu skóry. Szczególnie po depilacji woskiem, jednocześnie usuwa resztki wosku, odkaża skórę i zabezpiecza ją przed wtórnym zakażeniem.

- jest świetna do odkażania ran u dzieci- nie szczypie i nie pieni się jak woda utleniona, więc dziecku dużo łatwiej jest ją zaakceptować. Oliwka utrzymuje się na powierzchni skóry nie dopuszczając do wtórnego zakażenia. Można nakładać bezpośrednio na otwarte rany- produkt jest septyczny.

Stosowanie: nanosić z lekkim masażem 2 razy dziennie na zmienione miejsca. Można zastosować opatrunek z oliwki na szczególnie uporczywe zakażenia np. grzybicę paznokci. Podczas stosowania może wystąpić zaczerwienienie i lekkie swędzenie skóry.  Ten produkt ma duże stężenie ozonu, dlatego nadaje się tylko do użytku zewnętrznego.


komentarze (3)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-08-02 13:09:44)
Jeszcze 5 dni. I udaję się w 14 podróż po nieznanym... 

Moja mama szykuje już polskie przysmaki, które zamierza mi wpakować dla jego rodziców :) To miłe, choć zaskakujące, jak bardzo się zaangażowała. Jak nigdy to tej pory. Czyżby był to znak powodzenia? Może mamy mają umiejętność podświadomego przeczuwania, kiedy właściwi mężczyzni starają się o względy ich córek? Ja czekam na bieg wydarzeń, jakikolwiek on będzie, powoli przyzwyczajają się do tego, że laptopa trzeba w końcu zamkną i zasnąć :)


Zastanawiam się czasem, jak to było, kiedy ludzie czasem całymi miesiącami nie mieli informacji na swój temat, a mimo wszystko ich życie funkcjonowało - może nawet lepiej - jak nasze. Być może dzięki temu byli cierpliwsci, szlachetniejsi, bardziej oddani, wierni. Na listy czekali tygodniami, czasem nigdy do nich nie docierały, a tempo ich uczuć było takie, jak nasze choć dla nas oczekiwanie skórciło się nawet do sekund... Pocieszam się tym, kiedy widzę, ile dni dzieli mnie do wyjazdu... myślę sobie: "mogło być gorzej Majka. Mógł być żołnierzem" - zawsze to jakaś ulga :) i możecie mnie nazwać głupią pesymistką, ale ni potrafię już teraz nie myśleć o tym, że po tych dwóch tygodniach trzeba będzie mi wrócić tu... samej... :( Wiem, sama chciałam, wiedziałam, z czym się to wiąże i jakie mogą być konsekwencje tej decyzji... więc nie żałuję :) ale nie zmieni to kotłujących się uczuć i myśli!

dziwna jest moja codzienność...
komentarze (7)   Oceń wpis

Blog użytkownika: AmbasadorkaStopBliznom
(dodano: 2011-07-28 15:59:09)
Jestem miesiąc po trzecim zabiegu :) niedługo finalne zdjęcia, ale jestem bardzo zadowolona :) Chyba jeszcze przedłużę terapię... muszę przyznać, że byłam na początku trochę niedowiarkiem i terapia przeszła moje najśmielsze oczekiwania :)

Co do 100 brzuszków... kicha straszna... ale się pośmiałam, kiedy to dzisiaj poczytałam :D muszę chyba postanowienie wznowić!!!! Czy ktoś ma ochotę rozpocząć to razem ze mną?

Jacyś chętni? Do 100 brzuszków dziennie?

Może założymy wątek na forum? To jak? Ktoś jest?
komentarze (5)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-07-28 10:05:15)
No to chyba muszę coś wyjasnić co do Mr Biga. To że o Nim myślę, czy flirtujemy nie oznacza, że do czegoś więcej dojdzie. Poza tym nie wszystkie marzenia są po to żeby je realizować. Myśle, że "nasz układ" jest fajny właśnie dlatego że jest tylko w takiej formie. Gdyby doszło do czegoś więcej wszystko by się rozleciało. Nie jest tak że analizuje każde słowo czy zdanie. Nawet powiem, że jak Go nie było to nie myślałam o Nim (aż tak często) jak w ubiegłym roku. Jest to jest, nie ma to nie ma. Owszczem gdy jest blisko zaczyna mi serce bić mocniej (oczywiście nie zawsze) bo z uwagi na pracę - gdzie Go bardzo często widuję, to powinnam już mieć zawała :)) Jak wyjeżdzał na urlop wysłał mi smsa w nocy - wczoraj powiedział, że chciał żebym miała niespodziankę. W sumie nie musiał tego robić, tak. I zawsze jest tak, że jak przestaje ...hmm nazwijmy to kusić, to robić coś - tak jakby dawał znak, że też lubi tą naszą grę. Ale tak jak pisałam - co innego jest taki flirt a co innego, teoretycznie, rzucić wszystko. Może to nie zabrzmi dobrze ale nie jest tego wart. Uważam, że skoro nasza "gra" cieszy nas oboje i nikogo nie rani to jest dobrze. Mam swoje granice. Chociaż czasem zdarza mi się pomyśleć o czymś więcej. Ale na myśleniu się kończy.
komentarze (14)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-07-27 11:44:55)
Był dziś u mnie Mr Big. Pogadaliśmy chwilkę bo o czywiście już Go ktoś szukał. Rozmawialiśmy o tym, że jak się czegoś bardzo pragnie i się o tym myśli to może się to spełnić. Więc zapytałam czemu to nie dotyczy wszystkiego (w domyśle Jego) a On na to, że zależy o co się prosi.Bardzo miła pogawędka. Napisałam mu, że może kiedyś się doważe powiedziec mu o czym marzę.
A tak poza tym to jakoś leci. Ciągle pada. Pracy dużo.  Ja nadal sama. Załatwiam dalej sprawy związane z organizacją. Mamy już termin zaklepany. I chyba wszystko się uda.
komentarze (9)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-07-26 12:03:28)
We wtorek wieczorem dowiedziałam się, że mogę podłączyć się do wyjazdu do Pragi :) A że służbowo niewiele miałam tam do zrobienia, to niemal cały czas mogłam "zwiedzać" :)

Z rodzicami poszo gładko:

- Mamo, tato, chyba poznałam kogoś, na kogo warto postawić więcej niż grosz :) -
- Córcia, jesteś pewna? - mamie oczy się zaiskrzyły, ale nie bez troski w oczach. Ojciec tylko podniósł oczy ponad gazetą, z miną wymagającą czegoś więcej, a ja, jak gdyby nic powiedziałam
- Ma na imię Michael... -
- Jak?! -
- Michael - powtórzyłam, jakbym mówiła po prostu, że to jakiś Janek. Tata dopytał z obawą -
- Ale chyba nie poznałaś go gdzieś w delegacji daleko... -
- Nie, w Polsce - dopowiedziałam zgodnie z prawdą, ale mama już poznała w moim tonie, że to nie wszystko.

Tata się ucieszył, ale... ileż to się naopowiadał, że będzie trudno, że ja się pewnie wyniosę, że on do wnuków będzie miał daleko, że mam Michaela przywieźć do domu, jak tylko się da... i takie tam ojcowskie ple, ple, ple ;) Mama tylko zapytała - "Córcia, wiesz co robisz?" - Skinęłam głową, a po moim uśmiechu poznała, że jest mi z tym dobrze... po czym okazało się, że mama Sebastiana zadzwoniła do niej jakiś czas temu, obgadać, jak to by zrobić, że Bastuś zostawił tamtą lafirydnę i wrócił do Majeczki. Mama uznała, żeby lepiej mi o tym nie mówić ( mądra kobieta!), ale skoro zaczynam sobie wszystko układać, to mi powiedziała, żebym kiedyś nie była zaskoczona.

Haha, moja mama zauważyła też zmianę w ustach... jej reakcja była zdumiewająca: "A ja bym się tam nie mogła jakoś wkręcić do tych Pierwszych Ust?" ;) Zapisałam ją jeszcze tamtego wieczora i dałam do poczytania blogi :)


W Pradze było wspaniale. Wypoczęłam. Trafiłam nawet przypadkowo na plenerowy koncert Emira Kusturicy, po czym całą noc podśpiewywałam nieelegancko koncertową "przyśpiewkę" Emira: "Do you agree? Fuck You MTV".... haha :) na szczęście już nie padało, bo środa i czwartek okrutnie nas potraktowały deszczem.

Z Michaelem rozmawiam codziennie, planujemy urlop. Chciałby, żebyśmy z Belgii jeszcze na parę dni gdzieś pojechali :)

I wszystko układa się świetnie, z wyjątkiem wiadomości z Norwegii... o których nie mam siły pisać.
komentarze (7)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Forward
(dodano: 2011-07-24 09:02:56)

 Wella przedstawia produkt, będący prawdziwą rewolucją w koloryzacji, dzięki któremu samodzielne farbowanie włosów staje się bajecznie proste! Wychodząc naprzeciw potrzebom kobiet, które marzą zarówno o łatwej koloryzacji, jak i o długo utrzymującym się, intensywnym kolorze, Wella stworzyła innowacyjną piankę trwale koloryzującą Wellaton. Produkt ten jest niezwykle łatwy w aplikacji i nie spływa z włosów, dając kobietom dokładnie to, czego pragną: intensywny i pełen życia, trwały kolor oraz wiekszą kontrolę nad procesem koloryzacji.

 Pianka trwale koloryzująca Wellaton została stworzona z zachowaniem standardów stosowanych przy produkcji farb dla profesjonalistów. W odróżnieniu od wielu dostępnych na rynku produktów, nowa pianka Wellaton jest niezwykle łatwa w użyciu. Mieszankę koloryzującą można bowiem przygotować i zaaplikować w 3 prostych krokach – wystarczy: wstrząsnąć 3 razy, wycisnąć i nałożyć. W momencie naciśnięcia butelki, płyn zmienia się w puszystą, łatwą do nałożenia piankę o objętości aż sześciokrotnie większej niż tradycyjny krem koloryzujący, co pozwala na idealne pokrycie nawet długich włosów. Koniec z proszeniem przyjaciółki o pomoc przy farbowaniu !

Dzięki unikalnej formule pianki proces koloryzacji staje się niezwykle prosty i przyjemny, również dlatego, że nowy produkt Wellaton łączy zalety kilku różnych konsystencji. Przy nakładaniu na włosy ma stabilną konsystencję pianki, dzięki czemu niespływa i nie skapuje, natomiast potem przemienia się w płyn, aby głęboko wniknąć w strukturę włosów, a następnie ułatwić spłukanie z nich resztek produktu. Wypróbowalam na własnych włosach. Działa i to bez zarzutu !

komentarze (2)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Forward
(dodano: 2011-07-24 09:01:09)

Moda na ‘SWAP Party’ od lat panuje w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. U nas pojawiła się dopiero niedawno. Katowickie C.H. Silesia City Center od lat jest pionierem ewolucji kulturowej. To tam właśnie odbył się pierwszy w Polsce ślub w centrum handlowym. Tym razem klientki centrum zostały zaproszone na ‘SWAP Party’.

‘Swap’ oznacza po angielsku wymianę, zamianę. Idea odzieżowego ‘Swapu’ narodziła się na Zachodzie. Jest to odpowiedź aktywnych konsumentów na dysonans pozakupowy. Często kupujemy różne ciuchy nie zawsze zaspokajając przy tym tę najracjonalniejszą potrzebę ich noszenia. Na decyzję tą ma wpływ na przykład potrzeba sprawienia sobie przyjemności poprzez dokonanie promocyjnej transakcji czy zakup nowego stroju, w którym szczuplej wyglądamy. Po przyjściu do domu okazuje się, że świeżo ‘zdobyta’ bluzka czy sukienka nie odpowiada nam już tak bardzo – w świetle w przymierzalni miała inny odcień, a lustro było wyszczuplające. Najczęściej wkłada się ją więc do przepastnej szafy, w której otchłani ginie na długie miesiące i lata. Alternatywą do dalszego wydawania pieniędzy na nowe ciuchy są ‘Swap Party’, podczas których można przynieść czyste, wyprane czy wyczyszczone części garderoby oraz dodatki. Każdorazowo organizator ‘Swap Party’ ustala czy dotyczy ona ubrań nowych, nie używanych czy też można nastawić się na generalne porządki we własnej szafie i przynieść na wymianę wyprane, wyczyszczone i wyprasowane rzeczy lekko używane. Regulamin pierwszego ‘SWAP Party’ w Silesia City Center wystawiony był na standach na Placu Śląskim. Każda z uczestniczek miała przynieść minimum 5, maksimum 10 rzeczy na wymianę. Mogły być używane, ale czyste i wyprasowane. Przygotowano przymierzalnie, lustra, kanapki, wieszaki i stoliki. Wszystko czego trzeba by prowadzić bezgotówkową wymianę ciuchów i dodatków. - Przygotowaliśmy akcję ‘SWAP’, która polega na wymianie ubrań. Często mamy w szafie ubrania, których nie nosimy, które nam się znudziły albo nam nie pasują a są one w bardzo dobrym stanie i ktoś inny chętnie by z nich korzystał. W ramach ‘SWAP Party’ do Silesii zapraszamy Panie, które mają przepełnione szafy, a nadal nie mają co na siebie włożyć. Impreza została przygotowana specjalnie po to by wymieniły się ubraniami i dodatkami z innymi uczestniczkami, a także mogły poradzić się naszych stylistek co ubrać, jak łączyć rzeczy, jakie fasony im pasują, jak łączyć rzeczy. Stylistki są cały czas do ich dyspozycji. W ramach party można tez skorzystać z porad kosmetycznych i tych dotyczących wizażu. W dniu wczorajszym zarejestrowało się około 100 osób, które brało czynny udział w SWAP Party. Dziś spodziewamy się podobnej liczby gości, bo wczoraj wiele Pań dowiadywało się co to za idea i obiecywały, że przejrzą swoje szafy i przyjdą dziś – opowiadała w drugim dniu pierwszego SWAP Party w Silesia City Center Dominika Musialik,  marketing manager Silesia City Center.

Pierwsze wielkie wietrzenie szaf w SSC spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem mieszkanek Śląska. W centrum pojawiło się kilkaset kobiet z torebkami, torbami, a nawet walizkami. W sumie wymieniono blisko 2 000 bluzek, spódnic, spodni, koszulek i butów. Wymiana odbywała się według punktacji ustalonej przez organizatora. I tak na przykład sukienka, marynarka, bluza i obuwie warte były 10 punktów, spódnica, spodnie, sweter, bluzka, kamizelka, torebka po 8 punktów, T-shirt, top – 5 punktów, zaś pasek, szalik, apaszka, rękawiczki, okulary, biżuteria i nakrycia głowy – 3 punkty. Podobnie jak w niektórych sieciach handlowych niektóre z uczestniczek ogłaszały handlowe wyprzedaże – dodawały gratisy lub ogłaszały wymianę 2 za 1 lub 3 za 1. Można było więc przyjść ze spodniami, a wyjść w eleganckiej sukience. Kto nie wiedział jak szukać modowych rarytasów, mógł poradzić się dyżurujących stylistek. Uczestniczki SWAP-u chętnie korzystały też z bezpłatnego makijażu, testowały kosmetyki i dobierały wraz z konsultantami najlepsze dla siebie kremy. - W ramach SWAP Party każda zarejestrowana uczestniczka może zrobić sobie na naszym stoisku make-up. Nasza profesjonalna wizażystka dobiera pełny makijaż dopasowany do typu urody. Marka ‘Flormar’ ma swe korzenie w Milano we Włoszech. Od prawie 40 lat istnieje na rynku kosmetyków kolorowych i nieustannie podnosi swoje standardy. Zdobyła ponad 75 krajów, a w  Polsce zadomowiła się już w Gdańsku, Katowicach i Wałbrzychu. Od 1 kwietnia tego roku można nabyć produkty sygnowane tą marka przy Alei Bytomskiej w Silesia City Center w Katowicach. Dbająca o jakość Firma posiada w swojej ofercie doskonale napigmentowane cienie, bogatą kolorystykę lakierów do paznokci, pomadek, błyszczyków, długotrwale utrzymujące się podkłady z naturalnymi barwnikami, pudry, maskary oraz perfumy.– mówiła Lidia Bartela reprezentująca markę ‘Flormar’.

Pierwsze ‘SWAP Party’ w Sielsia City Center było okazją do całkowitej bezgotówkowej zmiany wizerunku, a wszystko to pod okiem profesjonalnych wizażystek, stylistek i kosmetolożek. Teraz pora na wzięcie udziału w evencie dla sellsumerów.

 

 

 

 

 

komentarze (1)   Oceń wpis

Blog użytkownika: monisiaaa1
(dodano: 2011-07-21 11:29:27)
OTO KILKA MOICH SPOSOBÓW:
1. ĆWICZYĆ
2. RZUĆ GUMĘ - TRZEBA UWAŻAĆ, BO POTEM CHCE SIĘ JEŚĆ
3. WYPIĆ CAPPUCINO
4. UMYĆ ZĘBY
5. WYPIĆ MOCNĄ ZIELONĄ HERBATĘ
6. WYPIĆ 2 SZKLANKI ZIMNEJ WODY
7. ZJEŚĆ TABLETKĘ SŁODZIKA - NIE POLECAM, TAKA OSTATECZNOŚĆ  
8. ZAJĄĆ SIĘ CZYMŚ np. sprztanie, tworzenie biżuteri itp. coś co wciąga, 
9. POMYŚLEĆ SOBIE O SZCZUPŁEJ SYLWETCE JAKĄ MOŻEMY MIEĆ :)
10. NIE POSIADAĆ ZAPASÓW W DOMU, A DO SKLEPU NIE ZAWSZE CHCE SIĘ IŚĆ :) 
11. ..........
12. ..................
13. ...........................

A JAKIE SĄ WASZE SPOSOBY? CZEKAM NA JAKIEŚ PROPOZYCJE :)
 
komentarze (4)   Oceń wpis

Blog użytkownika: monisiaaa1
(dodano: 2011-07-21 11:23:15)
RUCH:
50 BRZUSZKÓW
50 BRZUSZKÓW SKOŚNYCH
8 MIN LEGS X2
1,2 H ROWER
30 MIN ROLEK
1 H SIŁOWNIA - MCCT

DIETA:
ŚNIADANIE I: KEFIR, OTRĘBY 2 ŁYŻKI, SIEMIE LNIANE
ŚNIADANIE II: DUŻA KROMKA CHLEBA ŻYTNIEGO, PÓŁ SZKLANKI KOKTAJLU
PRZEKĄSKA: KAWA CAPPUCINO, 2 CZEKOLADKI
OBIAD: BARSZCZ CZERWONY Z FSOLKĄ
KOLACJA: KOKTAJL BIAŁKOWY 
komentarze (2)   Oceń wpis

Blog użytkownika: monisiaaa1
(dodano: 2011-07-21 11:08:52)
NA KOLACJE TZN OK. 16 30 NIE BYŁ KOKTAJL TYLKO 3 CUKIERKI ŻELKI, PIĘTKA Z CHLEBA ŻYTNIEGO TAKA MACIUPCIA I 5 SZT SZPARAGÓWEK ;/

UHHH... POBIEGŁAM NA SIŁOWNIE, BO CZUŁAM NADCHODZĄCY NAPAD :(((

TYM RAZEM JEDNEK WYGRAŁAM !!!

NA SIŁOWNI BYŁAM 4 H :) TROSZKĘ INNE ZAJĘCIA WYBRAŁAM :)
1. CYCLING 1H
2. FORCE ATTACK PONAD 1H - TO BYŁY SUPER ZAJĘCIA Z ELEMENTAMI BOKUSU, POMIMO MOICH PROBLEMÓW Z RÓWNOWAGĄ STRASZNIE MI SIĘ PODOBAŁO :)))) A PANI TRENER SPISAŁA SIĘ NA +6 :)))
3. LATINO 1H

NIESTETY NA OSTTANICH ZAJĘCIACH POD KONIEC TROSZKĘ ODPUŚCIŁAM,
yyyy dlaczego? za dużo obrotów jak na 1 dzień :)

wróciłam mega zmęczona i zadowolona :) 
 
komentarze (1)   Oceń wpis

Blog użytkownika: monisiaaa1
(dodano: 2011-07-20 16:34:21)

DIETA:
ŚNIADANIE I ŚNIADANIE II: ARBUZ W DUŻYCH ILOŚCIACH
OBIAD: DIETETYCZNY BARSZCZ CZERWONY Z FASOLKĄ
PODWIECZOREK: WAFELEK (MIAŁO NIE BYĆ WOGÓLE SŁODYCZY - POCIESZAM SIĘ, ŻE TYLKO 1 ALE WOLE ZJEŚĆ JEDEN NIŻ POTEM CAŁY WOREK !!!)
PRZEKĄSKA: MAŁE JABŁKO
KOLACJA: KOKTAJL OCZYSZCZAJĄCY (OGÓREK, ZĄBEK CZOSNKU, PIETRUSZKA, KOPER, SÓL)

RUCH:
SPRZĄTANIE OK. 3H
ROLKI 30 MIN
FITNESS: 3 H FORCE ATTACK, POWER PILATES, LATINO
ROWER: OK 40 MIN

 PRÓBUJE SOBIE PRZYPOMNIEĆ SPOSOBY NA PODKRĘCENIE METABOLIZMU...
1. ZIMNA WODA - OK 2 L DZIENNIE
2. ZIELONA HERBATA/KAWA/YERA MATE
3. ROZBUDOWAĆ TKANKĘ MIĘŚNIOWĄ
4. OSTRE PRZYPRAWY - TUTAJ MUSZĘ UWAŻAĆ BO POTEM MAM NAPADY
5. DUŻO BIAŁKA
6. JEŚĆ CZĘŚCIEJ A MAŁO 
7. RUCH, RUCH RUCH
8. .....


UPS STRASZNA BURZA, A MI GŁOWA LECI PRZY KOMPIE :) NO NIC TRZEBA SIĘ PO MAŁU ZBIERAĆ NA ĆWICZENIA :)

POSTRAM SIĘ JAK NAJCZĘŚCIEJ PISAĆ :) ZWYKLE BĘDĄ TO DWIE ODDZIELNE NOTKI : MOJ DZIEŃ I WALKA Z ED 
komentarze (4)   Oceń wpis

Blog użytkownika: monisiaaa1
(dodano: 2011-07-20 16:22:25)
OD DZIŚ ZACZYNAM WALKĘ Z MOJA CHOROBĄ ... Z CZASEM OPISZĘ JEJ PRZEBIEG... MECZĘ SIĘ Z TYM JUŻ 2 LATA :( A W TYM CZASIE CHUDNĘ I TYJĘ I TAK W KÓŁKO ...
MAM TEGO JUŻ DOŚĆ !!! DLATEGO BIORE SIĘ PORZĄDNIE ZA SIEBIE .... ZMIENIAM SWOJE PODEJŚCIE DO JEDZENIA I DIETY - PEWNE NAWYKI CHCE WPROWADZIĆ NA STAŁE W MOJE ŻYCIE, BO CO Z TEGO ZE WIEDZĘ MAM OGROMNĄ JAK JEJ NIE WYKORZYSTUJĘ ... I OCZYWIŚCIE RUCH, RUCH I RUCH !!!

A Z CZYM WALCZĘ ??? Z KOMPULSAMI .... PRZEDE MNĄ DROGA DŁUGA -WIEM TO JEDNOCZEŚNIE WIERZĘ, ŻE POTRAFIĘ :))

JAKI MAM PLAN???

1. NAUCZYĆ SIĘ NORMALNIE JEŚĆ
2. WYLASZCZYĆ SYLWETKĘ :)
3. ZADBAĆ O CIAŁO
4. ZAPOMNIEĆ O SŁODYCZACH
5. BYĆ SZCZĘŚLIWA I SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA
6. TRZYMAĆ SIĘ PLANU I NIE MÓWIĆ DZIŚ SOBIE POZWOLĘ OSTATNI RAZ .. !!!!
7. NIE TRWONIĆ KASY NA GŁUPOTY = NAUCZYĆ SIĘ OSZCZĘDZAĆ
8. NIE KUPOWAĆ CIUCHÓW, BO SZAFA PĘKA W SZWACH :))
9. MYŚLEĆ CO ROBIĘ, NIE PODDAWAĆ SIĘ IMPULSOM
10. MYĆ CONAJMNIEJ 2 RAZY DZIENNIE ZĘBY
11. WYKORZYSTAĆ MAKSYMALNIE KARNET NA SIŁOWNIE
12. ............. 
13. ................
14. .....................
15. .............................


NAPEWNO JESZCZE COŚ WYMYŚLĘ ;P  


CDN... 
komentarze (2)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-07-20 11:06:27)
Zapowiadają się straszne dwa tygodnie!! Zastępuję dwie osoby w pracy (bo są na urlopach) i na nic nie mam czasu. Na dodatek po jednej z koleżanek która odeszła wychodzą gluty. Mam dużo swojej roboty i jeszcze po kimś coś muszę robić.
Sala, którą sobie wybraliśmy się nie nadaje na wesele :( Za mało miejsca. Jutro jedziemy oglądać  następne. Mam nadzieję, że coś się uda trafić. Powiedziałam mojej "przyjaciółce" że mamy datę ślubu i że się pobiramy to zapytała co nas tak przypiliło i praktycznie skończyła rozmowę - że jak się spotkamy to pogadamy. A ja chciałam, żeby została moim
Nawet nie mam czasu żeby z Mr Bigiem pogadać.  A no i najważniejsze - dowiedziałam się, że zdałam jeden z tych egzaminów co to się do nich uczyłam. :)))
komentarze (6)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-07-19 10:40:18)

Kiedy tyle się zdarzyło w takim tempie, zastanawiam się, jak ogarnąć to w kilku zdaniach. I w taki sposób, żeby pojawiła się w tym jajakolwiek chronologia, która być może z punktu widzenia konkluzji nie jest konieczna.

Postaram się po kolei...

Jak się okazało, studnia przypomina raczej wielką rzeźbę... i ostatnie co przypomina to właśnie studnię! Dojechałam na czas, ale parking znalazłam po drugiej stronie starego miasta, więc troszkę się nabiegałam, zanim znalazłam właściwe miejsce. Byłam tam o 20.50, cały czas zastanawiając się nad tym, czy jestem tam, gdzie mam być, bo ludzie, których pytałam o studnię też chyba nie postrzegają tak tego miejsca... ale udało się. Chwilę po 21.00 przyszedł Michael z wieeeeeeelkim bukietem białych róż :) Bardzo poprawnie przywitaliśmy się pocałunkiem w policzek... muszę przyznać, że czułam się trochę nieswojo. Nagle zdałam sobie sprawę, że stoję koło faceta, który właściwie jest mi zupełnie obcy fizycznie, nigdy nawet się nie dotknęliśmy poza uściskiem dłoni... a teraz myślami, głosem był mi kimś bliższym, ale zupełnie nie wiedziałam, jak podejść do tego, że możemy się teraz dotknąć! Zabawne :)

Zapytał, gdzie zaparkowałam :) Podjechaliśmy pod mój parking, sprawdził, czy mogę tam stać trzy dni, przepakowaliśmy moje bagaże i powiedział: "Mam nadzieję, że nie rezerwowałaś hotelu". Uśmiechnęłam się tylko, ale bardzo zaskoczył mnie tym, że pokój, który on zamówił... był połączeniem dwóch pokojów :) Kiedy podał mi kartę do moje części powiedział lekko z przekąsem: "Zaczynamy jako przyjaciele, zobaczymy, co będzie za dwa dni". Kiedy brałam prysznic, trudno było mi uwierzyć, że to dzieje się naprawdę... nie czułam zmęczenia, stresu... tylko szybsze bicie serca.

Całą noc przegadaliśmy w hotelowym barze, umówiliśmy się, że nie pijemy za dużo alkoholu ;) sami wiecie czemu :P Kiedy kładłam się spać, była 5 rano... cała sobota upłynęła na zwiedzaniu, podziwaniu i rozmowach. Wiecie, jakie to śmieszne... do tej pory wszystkie związki rodziły się spontanicznie, na bieżąco... ktoś poczuł, że chce pocałować, ktoś poczuł, że chce wziąć kogoś za rękę, ktoś poczuł, że teraz chce się przytulić... a tu wszystko było takie troszkę bardziej jakby zaplanowane. Wiedzieliśmy po co się spotykamy, ale nie było to spotkanie spontaniczne. Więc kiedy rano wyszliśmy z hotelu, pół żartem powiedziałam... no to chyba tak to się robi, nieprawdaż? I podałam mu moją rękę... i wtedy wszystko prysło, cały ewentualny dystans...

Dopiero wieczorem, kiedy siedząc w najciemniejszym kątku jakiejś małej knajpki, czułam, że coraz bardziej chcę go pocałować... zapytałam "i co będzie dalej"?... wyjął wtedy z kieszeni małą kartkę, na której rozpisane były pociągi, samoloty i kilometry do końca roku... miał wszystko już poukładane, omówione delegacje do Polski :) podobno cała firma mu kibicuje, więc pomagali, jak mogli, żeby praca mu nie przeszkadzała. Kiedy zapytałam, dlaczego do końca roku... odpowiedział: "Bo wtedy będziemy już wiedzieli, czy warto ryzykować dla tego związku coś więcej..." I chyba ma rację. 

Kiedy kładłam się spać, serce już zaczeło boleć... powolli nie potrafiłam sobie wyobrazić, że rozjedziemy sie następnego dnia w dwie strony świata na przynajmniej dwa tygodnie, wiedziałam i wiem, że to może się udać... czuje się na bardzo właściwym miejscu koło niego... a ponieważ nie chcę, żeby w tym związku były tylko nasze spotkania, uparłam się, że następnym razem ja jadę do Belgii... poznać jego przyjaciół, znajomych... zgodził się bez dwóch zdań. A wiecie co jest najfajniejsze? Nie byłam jeszcze na urlopie. Jadę tam na dwa tygodnie!!!!! Od 6 sierpnia :)

Ostatecznie w poniedziałek rano zadzwoniłam, że wracam do pracy dopiero dzisiaj i wyjechałam z Norymbergi wczoraj wieczorem :) nie jako Majka, ale jako Majka Michaela :) 
Przed samym wyjazdem symbolicznie dorobilismy sobie wzajemnie klucze do naszych mieszkań! Mam je w torebce... i kusi strasznie, by znaleźć w piątek samolot do Belgii... i skorzystać z nich! Jak myślicie? :D

Kiedy odwiózł mnie pod mój samochód, łzy tylko czekały, żeby popłynąć... stanął przede mną, wziął za ręce i zapytał: "Co teraz czujesz?" Zdążyłam tylko wydusić, "Zakochałam się w Tobie" i już więcej nie umiałam powiedzieć. Ale musiałam wsiąść do auta i pojechać, a podróż była męką...

Co czuję dzisiaj? Złamane tęsknotą serce, szczęśliwe tym, co się dzieje. Szukam najszybszego połączenia na ok. 7 sierpnia i planuję...

Dziś wieczorem zamierzam spotkać się z rodzicami i zakomunikować nowe wieści... ciekawe, co powiedzą :)

komentarze (9)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-07-18 10:05:15)

Nie pisałam ostatnio bo dużo pracy miałam i dni mijały tak szybko, że nie miałam czasu skrobnąć. Popołudnia wypełniają mi ćwiczenia. Dietę trzymam nadal. Właśnie założyłam dziś spodnie i stwierdziłam, że są za luźne :)))) Mr Big wrócił z urlopu. Nawet nie miałam czasu pomyśleć o tym, że Go nie było. Albo się wyleczyłam ? :) Przyszedł się przywitać ale zajęta byłam tak więc nawet nie pogadaliśmy. Może później się uda.
Jutro jade oglądać salę. Bo to czas najwyższy. Nie mogę się doczekać urlopu już jestem zmęczona. Bardzo.

komentarze (7)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-07-15 09:47:09)
Nie wiem czemu zniknął mój ostatni wpis :( ale jadę :) Za pół godziny wychodzę! Norymberga czeka. Mam nowe, piękne, nieopuchnięte, śliczne, nawilżone, malinowe pierwsze usta :) Zabieram je ze sobą i Wam serdecznie polecam! Pojechałam na zabieg aż do Katowic, ale było warto. Pani doktor pierwsza klasa, gabinet Juwena pierwsza klasa, podejście, ekstraklasa, usta - bombowe!!!

Mam nową fryzurę, mam nową bluzkę i trzy kilo więcej, bo z podekscytowania nie umiałam nie jeść :) Mam też masę strachu i obaw. Od trzech dni nie rozmawialiśmy. Umówiliśmy się na spotkanie dzisiaj o 21.00 pod studnią Wita Stwosza, ale... kurcze pogoda nie w dechę. Hotelu nie rezerwowałam... więc jadę prostoję o do niego.

Nie sądzę, żeby go nie było, ale boję się, co zrobię, jeśli okaże się, że wszystko pryśnie... ale bardzo, bardzo, bardzo chcę jechać i tego jestem pewna. Najwięcej obaw jest takich, że nie będę chciała w niedzielę wieczorem wyjeżdżać... i co będzie wtedy?

Co mam dla niego? Haha! Tiramisu już jest w kilmatyzowanym schowku, a do tego kupiłam mu koszulkę z napisem: "Najpiękniejsze dziewczyny mieszkają nad Wisłą" :D Oczywiście napisane po angielsku :) Sama ją zaprojektowałam :)

Jak widzicie, jestem starsznie nerwowa, ale szczęśliwa, jak narazie :) Życzcie mi powodzenia!

Dzisiaj jadą moje usta i ja, takie piękne teraz są! :)
komentarze (6)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Redakcja
(dodano: 2011-07-14 10:44:45)

Shakira  -  na razie jest malutka, ale już widać, że wyrośnie na piękną i zdecydowaną pannę z mocno puchatym futerkiem, której nie da się w kaszę nadmuchać.

Urodziła się na początku maja 2011, jest odrobaczona, zaszczepiona, ma książeczkę zdrowia.

bordo@autograf.pl   604 395 142
komentarze (4)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-07-07 11:42:24)
Jestem po kolejnym dniu ćwiczeń. Jutro chyba nie wstanę. Ale jak wczoraj się ze mnie lało i miałam dość to pomyślałam, żę warto. Chcę, żeby Ci koledzy mojego narzeczonego, którzy mnie nie widzieli mogli Mu powiedzieć, że ma bardzo fajną żonę.:)))Taka mała fantazja. Zastępuję dziś koleżankę i nie mogę nic ze swoich rzecy zrobić. Kurczę a trochę tego mam. No nic jutro będę musiała nadrobić. Stasznie mi się spać zachciało. Pogoda się zmienia. Wreszcie. Całe szczęście, że jeszcze jutro i weekend. Muszę się wreszcie wyspać.
komentarze (7)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-07-06 10:27:12)
Te tygodnie się tak ciągną. Strasznie. Jeszcze ta pogoda.  Nie mogę narzekać na brak zajęć ale się ciągną. Od wczoraj zaczęłam dietę - poszłam do dietetyka, który zaproponował dietę dopasowaną do moich potrzeb i przepisał odpowiednie leki i zioła. No i ćwiczę. Chodzę na zajęcia na rowerach. Pierwszy raz jak byłam a wybrałam się na zajęcia dla bardziej zaawansowanych muślałam, że nie dam rady. Ale całą godzinę udało mi się jechać w takim tempie jak wszyscy - może z mniejszym obciążeniem. Ale jednak. W planach mam też pilates. Mam miesiąc do urlopu a dwa, że do ślubu jeszcze trochę czasu więc muszę się odchudzić :))).  A propos śłubu to szukam sali. Mam kilka na oku i muszę podzwonić.
W pracy jak zawsze chaos. Wszyscy się do urlopów szykują. Teraz będę miała dwa tygodnie zastępstwa za kolegę. Potem koleżanka idzie. Wczoraj się śmiałam, że ślub to nic - nie mogę się doczekać kiedy zajdę w ciążę i pójdę na zwolnienie odpocząć :)Nie wiem co wtedy mój szef zrobi :) chyba się załamie biedak. :) Mr Big też na urlopie. Też nic się nie dzieje.


Zdjęcie pochodzi ze strony http://foto.fvd.pl/foto.html?id=7928&gmode=2
komentarze (6)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-06-29 11:15:22)
Ustaliliśmy datę ślubu. Normalnie w szoku jestem. Przypuszczałam, że mój facet teraz będzie dłuuugo się zbierał do tematu. A tu szok. Także teraz jeszcze większą motywację mam do odchudzania. Bo przecież nie mogę wyglądać jak beza. Prawda? Także zapisałam się na fitness - teraz muszę w domu poćwiczyć żeby nie było wstydu, że nie daję rady. Poza tym urlop się zbliża więc trzeba jakoś wyglądać w kostiumie.
Także lipiec i sierpień będą pod znakiem intensywnych ćwiczeń i diety bardzo restrykcyjnej.
Tak więc trzymajcie kciuki.Będę opisywać co i jak. Dziś pozwoliłam sobie zjeść coś mało dietetycznego ale co tam. Wczoraj też ale nawet nie mam wyrzutów sumienia. Skusiłam się na loda z podwójną czekoladą i musem czekoladowym między warstwami (wszyscy wiemy jakiej firmy) :))
komentarze (14)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-06-28 16:14:50)
ha! no właśnie przed takim dylematem stoję, bo dzisiaj wieczorem rozpoczynam poszukiwania prezentu dla Michaela! Postanowiłam, że powinien on składać się z dwóch części. Po pierwsze coś zrobionego przeze mnie, po drugie coś kupionego :)

To co ja zrobię, to mój specjał - tiramisu :) To moja pasja i fascynacja, mam bzika na tym punkcie. Mój schowek w aucie jest klimatyzowany, więc idealnie zmieści się tam spory półmisek, tak, żebym nie musiała targać lodówki podróżnej. Zastanawiam się tylko, w której wersji je zrobię: puszystej, czy intensywnej - obie uwielbiam :)

A to co kupię... to już wielka zagadka dla mnie. Przekopałam wszystkie strony pod tytułem toysforboys i pewne rzeczy mi się spodobały, ale wiecie, co do mnie dotarło? To co może być zabawne dla naszego polskiego chłopa, niekoniecznie musi być zabawne dla Belga :D myślałam też o czymś bardziej tradycyjnym, ale w zabawnym wydaniu jak skarpetki, czy kolorowy krawat... chodzi mi też po głowie coś typowo polskiego, ale właśnie co? może mi coś podpowiecie, bo przecież nie zawiozę mu wódki wyborowej i kiszonych ogórków ;D

kiedy policzyłam sobie, że to już całkiem niedługo, to zaczynam się nieco bać... a co jeśli pojadę i się okaże, że jedyne co mnie tam spotka to konieczność długiego powrotu do domu z mało szczęśliwym sercem?
komentarze (6)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Samotna Dusza
(dodano: 2011-06-28 15:24:12)
Trochę mnie nie było ale to przez te egzaminy. Ale już po. Teraz czekam na wyniki. Nie sądzę żeby mi się udało zdać ale zawsze trzeba wierzyć. Mr Big bardzo mi w tym czasie duchomo pomógł. Ale ja jemu też. Ogólnie jakoś tak bez rewelacji - skupiłam się tylko na nauce a Mr Big miał swoje zmartwienia. Więc nie było za bardzo czasu. Co prawda nie mogę go cały czas rozpracować. Z jdenej strony ten zawodowy dystans. Z drugiej puszczanie oczek i takie tam. Po za tym jakby o mnie nie myślał to by mi nie pisał smsów.
komentarze (7)   Oceń wpis

Blog użytkownika: barbarka95
(dodano: 2011-06-28 14:10:30)

Podkład - 53 Beige Clair

Korektor - 51 Éclat Clair

Koszt na allegro - ok. 37zł / komplet

komentarze (0)   Oceń wpis

Blog użytkownika: ProteaPolska
(dodano: 2011-06-28 11:46:21)

Wygraj kosmetyki Jane Iredale !!!

Co musisz zrobić? Nic trudnego !!! Najpierw polub naszą FanPage "Jane Iredale Polska" a potem napisz dlaczego właśnie Ty,  powinnaś bądź powinieneś otrzymać kosmetyki mineralne Jane Iredale.

Następnie zaproś swoich znajomych do zagłosowania na Twój wpis :) Osoby, które od 27 czerwca do 10 lipca  br. zbiorą  najwięcej uniesionych kciuków dla swojego wpisu, otrzymają kosmetyki Jane Iredale. Liczymy na Waszą pomysłowość! :)

Kliknij nas

http://www.facebook.com/pages/Jane-Iredale-Polska/218225391537563

Do rozdania mamy:  Puder prasowany SPF 20 w eleganckim etui w kolorze Terra (przeznaczony dla karnacji ciemnych, bądź jako bronzer dla każdego typu karnacji), puder prasowany w testerze w kolorze Chestnut (przeznaczony dla karnacji ciemnych, bądź jako bronzer dla każdego typu karnacji), róż w kremie pumpkin oraz  puder sypki z SPF 20 Cool Sand (bardzo jasny puder, który może być stosowany jako baza rozświetlająca dla skóry zmęczonej, szarej). Produkty można obejrzeć w zakładce zdjęcia – konkurs Facebook.

Serdecznie zapraszamy do zabawy

komentarze (2)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-06-27 19:31:03)
Miałam okazję być ostatnio na spotkaniu, na które chodzi się tylko po to, aby "bywać" :) powinnam się tam częściej pokazywać, ale to stanowczo przekracza możliwości moich nerwów nastawionych na rozwój intelektualny ;) Panie prześcigające się we wszystkim: fryzurze, stroju, kolorze paznokci, a najbardziej w ekstrmalnej dziwaczności swoich butów - jak sie wogóle da w tym chodzić? - fakt, nie da, sądząc po chodzie ów pań :D Mogliby urządzić konkurs na "dziwadło roku"... jest miss może być i dziwadło :) w każdym razie... jest jedna zasada... absolutnie nie powinny otwierać ust... bo wtedy pryskają jakiekolwiek resztki ewentualnego pierwiastka, który może przyciągać :) o mężczyznach nie wspomnę... chociaż, czy mężczyźni tam byli? chyba nie :)

no i tak mi minął piątkowy wieczór... inaczej niż zawsze, ale bardzo miło. Staram się ostatnio dużo ruszać, codziennie  jeżdzę na rowerze, piję dużo wody i generalnie dbam o higienę życia :)

codziennie też rozmawiam z Michaelem... czy waham się? narazie nie! i to mnie cieszy :) w środę miałam ciekawo-traumatyczną przygodę. Spóźniłam się chwilę do pracy, wszystko robiłam w pośpiechu i nagle kiedy wyjrzałam przez okno, zobaczyłam podjeżdżający pod firmę samochód z logo firmy Michaela... wiecie pewnie, co poczułam... wybiegłam na parking, jak szalona i dzięki Bogu zwolniłam w ostatnim korytarzu, bo wyglądałabym, jak wariatka pędząca do jego kolegi z pracy... i dopiero wtedy zrozumiałam, że... czekam na niego. Smutno mi się zrobiło i jednocześnie zabawnie :) Ale nie zostałam bez niczego -dostałam angielskojęzyczne Imię Róży i pudełko belgijskich pralinek, oczywiście zjadłam je w całości sama. Ale dzięki tak dużym dawkom ruchu zrobiłam to bez wyrzutów sumienia :) Super...

No i coraz bliżej do moich "nowych" ust :) Na jednym z forów jest dziewczyna, która już wzięła udział w projekcie! Dwa dni tylko były opuchnięte! Więc do przodu! Bez stresu...

zaczynam też wybierać kreację na mój wyjazd do Norymbergii :) nigdy tam nie byłam i mam 7 godzin jazdy... ehhh...
komentarze (7)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Dobrodziejka
(dodano: 2011-06-22 10:17:13)
Nieludzkie warunki pracy w Chinach popychają pracowników do odbierania sobie życia. Tym razem samobójstwo miało miejsce w fabryce produkującej zabawki dla Mattela - 16 maja tego roku Nianzhen Hu skoczyła z okna po kłótni ze swoim przełożonym. Polska Zielona Sieć wraz z China Labour Watch domagają się, aby Mattel wziął odpowiedzialność za tą śmierć.
  
16 maja 2011 r. Nianzhen Hu zdecydowała się skoczyć z szóstego piętra budynku fabryki w której pracowała przez dwa lata, po tym jak przełożony odmówił zezwolenia jej na dzień odpoczynku. Fabryka Tai Qiang mieści się w Shenzen w Chinach i wytwarza zabawki dla firmy Mattel. 45 letniej Nianzhen Hu przydzielono nowe zadanie, z którym źle sobie radziła, przez co musiała znosić wielokrotne upomnienia i szykany ze strony szefa zmiany. Rodzina i znajomi są przekonani, że kłótnia z przełożonym, poniżenie oraz duża presja związana z pracą skłoniły Nianzhen Hu do samobójczego skoku. Zostawiła męża i trójkę dzieci.
 
Kierownictwo fabryki poinformowało rodzinę dopiero 4 dni po wypadku. Po przyjeździe do fabryki członkom rodziny nie pozwolono zobaczyć ciała Nianzhen Hu ze „względów bezpieczeństwa”, a gdy chcieli zapalić kadzidło i oddać cześć zmarłej – zrobiono im awanturę, a następnie zostali pobici tak poważnie, że wkrótce przyjęto ich do lokalnego szpitala.
 
Po sześciu spotkaniach z kierownictwem fabryki rodzinę Nianzhen Hu opuściły siły, a także nie mieli już dość zasobów aby kontynuować spór o zadośćuczynienie. Zaakceptowali kwotę, którą uważają za o wiele zbyt niską (90 000 juanów, ok. 38 000 złotych). China Labour Watch wspiera rodzinę w żądaniu skierowanym do Mattel, aby zostało im wypłacone przynajmniej minimum 250 000 juanów (ok. 100 000 złotych).
 
To, w jaki sposób Mattel składa zamówienia u swoich dostawców, znacząco przyczynia się do złej sytuacji w fabrykach. Korporacja napędza mechanizm negatywnej selekcji - kierownictwo zakładów robi wszystko aby minimalizować koszty konkurując z innymi fabrykami o zamówienia tego giganta branży zabawkarskiej. Malejące ceny za sztukę i coraz krótsze terminy dostaw obciążają głównie pracowników fabryk. 
 
Spółka Mattel powinna poczuć się do odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną rodzinie Hu, a także natychmiast wdrożyć skuteczne mechanizmy przeciwdziałania kolejnym samobójstwom, kładąc nacisk na zmniejszenie psychicznej i fizycznej presji na pracownikach oraz zapewnieniu, że ich prawa nie są łamane.
 
komentarze (5)   Oceń wpis

Blog użytkownika: Majka
(dodano: 2011-06-20 10:47:24)
Absolutnie nie twierdzę, że usta pomogą mi powalić go na ziemię, ale... mogą być bardzo pomocnym dodatkiem :) Jedna z dziewczyn na blogu projektu napisała, że potem czuła się bardziej sexy, jak gwiazda filmowa, nawet w biedronce. I to musi być miłe uczucie, ale wiem, że w moim przypadku zmiana będzie tylko taka, że zrobię coś dla siebie :) Moje usta naturalnie nie są małe, ale suche, więc zastrzyk nawilżenia na pewno będzie przyjemny dla mnie :) Wiem, że oczarować go i tak muszę sprytem wewnętrzym, który pokazuje się w zachowaniu itd... :) ... chociaż, zaraz zaraz... nie muszę go oczarować :) po prostu mam się z nim zobaczyć... o ile wogóle :) A usta nawilżam dla siebie samej!

Czy coś się zmieniło? Żyję normalnie, z lekką nutką ciekawości, która nie potrafi opuścić moich myśli... weekend spędziłłam na słodkim lenistwie. Spotkałam się z przyjaciółmi, oglądaliśmy mapę, każdy podpowiadał swoje pomysły... nie obyło się też oczywiście bez "narady", czy to ma sens itd. Wyjątkiem był Piotrek, wspólny przyjaciel mój i Sebastiana, którego w nasze życie zaprosił właśnie Sebastian... wiem, że niezręcznie się czuje, bo między nami całkiem fajnie się układa, ale jednak jest bardziej mimo wszystko jakby po stronie Sebastiana, choć jest też oczywiście zły na niego. Widzę, że cieszy się tym, co się dzieje teraz, że ja odzsyskuję radość, ale chyba wolałby, żebym dalej była z Sebastianem, żeby nie musiał mieć rozdwojenia interesów względem mnie i jego. Poprosiłam, żeby powiedział mi prawdę, co się dzieje. Potwierdził, że Sebastian związał się z dziewczyną, która pracowała/pracuje (tego nikt nie wie) w domu publicznym, do którego chadzał Sebastian. Byli raz u niego wspólnie, dziewczyna "do wytrzymania", jak powiedział "całkiem miła", co strasznie go wkurza, bo chciałby na nią wszystko zwalić, ale wygląda na to, że to Sebastian jest twórcą całej sytuacji, a ona nawet nie wie, że ja istnieję. Przed wspólnym spotkaniem poprosił Piotra, żeby nie wspominał o mnie.... a wiecie, co to oznacza? że u niego nie ma śladu po mnie. To znaczy, że to nie był odruch. Musiał w trakcie związku ze mną zaplanować nowe mieszkanie, musiał ją gdzieś zaprosić... ehh! I może tak jest lepiej, że ona nie wie... po co miałaby się męczyć teraz? Z drugiej strony Sebastian coraz bardziej wygląda na mało godnego zaufania... po co on był ze mną? czemu nie mógł po prostu odejść, a nie knuć jakieś farsy... z każdym dniem cieszę się bardziej, że nie jesteśmy razem, dowiadując się o kolejnych kolckach w tej układance.

Wczoraj wieczorem rozmawiałam z Michaelem, poprosiłam, żeby opowiedział mi o swojej rodzinie, trochę o historii :) Ma siostrę w Danii i brata w Chinach (o tym akurat wiedziałam), on jeden grzecznie został w Beglii :) Fajnie nie? Na koniec rozmowy powiedział tylko, że wolałby o tym rozmawiać, siedząc przy jednym stoliku w miłej knajpce, a nie za pośrednictwem jakichś urządzeń. Nie mogłam się nie zgodzić! Kurcze, jestem taka ciekawa, jak to się potoczy....
komentarze (10)   Oceń wpis
aa